Coraz bardziej interesuje mnie to, co jest niewypowiedziane.
Słowa i zdania najczęściej usypiają, uwodzą, zagłaskują, a pod ich skórą płynie wymiana przymusu, oczekiwań, agresji, kontroli i domysłów.
Kiedy przeglądam interesujące i nieinteresujące wątki w mediach, uderza mnie atak imperatywów co mam zrobić, jak myśleć, jak pracować, żyć i przed czym się chronić, w czym brać udział.
A przecież od lat żyję i daję sobie radę. Czasem mozolnie, czasem lekko, jednak mogę sobie zaufać i nie potrzebuję stałego programowania. Mój wzorek już dawno został wgrany i często mi ciąży, wiec jeśli staram się go zmienić, to wtedy proszę o radę czy o wskazówki. PROSZĘ. Potrafię prosić. Nie potrzebuję, aby ktoś nade mną czuwał.
Ale nie myślę, że tu chodzi o czuwanie nade mną i zapobieganie mojemu nieszczęściu. To nie jest troska, raczej chodzi o uwikłanie, podtrucie i wciągniecie w obcy mi świat, gdzie z powodu zagubienia, lęku, niepewności łatwiej będzie mi wydać pieniądze na ewakuacyjny plecak lub wakacje na Karaibach.
Zasadniczo często chodzi nam wszystkim o kontrolę
o to by moje było ważniejsze. To sprawia, że czujemy się bezpieczni. W porządku. Rozumiem. Jednak ogromnie żałuję, że to są działania skryte, manipulujące i pod elegancką maseczką.
Spotykamy się i składamy życzenia, a czy życzymy szczerze, czy adresat jest w centrum uwagi? Jakie myśli i potrzeby kryją się za naszymi słowami?
Ja życzę sobie, abym
abym miała odwagę sprzeciwiać się naciskom i potrzebie wyjaśniania. Kiedy przestaję wyjaśniać, zaczyna się cisza, kończy się Horror Vacui. To projekt nad którym teraz pracuję, Zbieram dane, zdania, słowa, przeżuwam je i oddam. Praca jest mozolna, ale bardzo dla mnie istotna.
Można mi życzyć powodzenia, jeśli ktoś ma ochotę. Uwalniam.
Dziękuję i Tobie też.
